Prawdopodobnie najlepszy street food w Krakowie / Curry up!

czerwca 14, 2016 KochamJesc 0 Comments


Były sobie dwa Rafały, jeden duży, drugi...no nie mały, ale niższy:) Jeden zdobywał kucharskie szlify w Indiach, drugi spędził kilka lat w Londynie, gdzie zaliczył m.in. restaurację Jamie Olivera i mieszkał u indyjskiej rodziny. Z połączonych mocy obu Rafałów powstało Curry up! - bistro z kuchnią azjatycką. Tyle tytułem wstępu. W praktyce Kraków wzbogacił się o jeden z fajniejszych lokali z przepyszną i niedrogą kuchnią.
Lokal na Krakowskiej 29 jest mały - mieści raptem trzy stoliki. Przed wejściem nie raz tworzy się kolejka, a część klientów od razu zamawia jedzenie na wynos. Jeśli szczęśliwym trafem uda się się zasiąść w środku, można posłuchać zwariowanej muzyki rodem z bollywoodzkich filmów, lub pooglądać zdjęcia klientów wiszące na ścianie. Jeśli chodzi o obsługę, to nie wiem czy wpadli w dzieciństwie do kociołka z magicznym napojem, czy wspomagają się innymi magicznymi substancjami ( ͡° ͜ʖ ͡°) ale są najbardziej energicznymi i przyjaznymi ludźmi w tym mieście. Podczas każdej z moich licznych wizyt uśmiech nie schodził im z twarzy, uwijali się z zamówieniami w niesamowitym tempie, a do tego mieli czas doradzać klientom. 
W menu coś na mały i duży głód. Do wyboru cztery dania z ryżem: Dal Tadka (12 zł), Chole Masala (13 zł), klasyk Butter Chicken (17 zł)  i mój faworyt Baigan Murgh Masala (17 zł). Porcje są spore, ryż idealnie sypki, jedzenie doskonale doprawione. Za mało kulinarnych wrażeń? Do dyspozycji są jeszcze sosy chutney. Na mniejszy głód można sobie zafundować sałatkę Bhel Puri (6 zł), smażoną cebulę Onion Bhaji (7 zł), marynowane i smażone kawałki kurczaka Chicken 65 (10 zł), lub wegetariańską przekąskę Aloo Tikki Chole (10zł). Ostatnia pozycja to mój nr 1 - chrupiące ziemniaczane placuszki w aromatycznym, pomidorowym curry, posypane chrupkami sev i kolendrą są po prostu rewelacyjne. 
Chociaż w moim odczuciu ostrość potraw jest dostosowania do europejskich podniebień, zdarza się, że klienci najchętniej wezwaliby straż pożarną.  Do akcji wkraczają wtedy napoje: jogurtowe lassi (wersja mango lub różana, 7 zł), albo zimna herbata oolong (5 zł). Dla mniej wrażliwych pozostają gorące herbaty i kawa po wietnamsku. 
Nie ma co się specjalnie dalej rozpisywać. Miłośnicy dobrego street foodu doskonale znają lokal na Krakowskiej 29. Jeśli jeszcze jakimś cudem nie byliście w Curry up!, albo nie przepadacie za kuchnią indyjską, to macie najlepszą okazję by zmienić zdanie.

Możesz zajrzeć też tutaj

0 komentarze: