Jak być gastropotworem i nie zbankrutować w Krakowie, czyli...

Promocje, Kody, Zniżki, Karty Rabatowe!

lipca 26, 2016 KochamJesc 2 Comments


Jedyną rzeczą, która chudnie od jadania na mieście jest (niestety) portfel. Większość żarłoków ma jednak swoje patenty na to by wepchnąć w siebie ile wlezie i zapłacić jak najmniej. Bez zbędnego rozpisywania się, przechodzę do konkretów.

Karty stałego klienta

Najbardziej oczywista oczywistość. Trzeba o nie dopytywać zawsze i wszędzie, bo nie wszystkie lokale palą się do ich wydawania. Warto je kolekcjonować tak gorliwie jak Pokemony. Z mojej kolekcji:  Edo Sushi to 10% zniżki, Yana 30%, a Sushi 77 aż 50! Zazwyczaj warunkiem otrzymania karty jest zamówienie posiłku za określoną kwotę i podanie swoich danych osobowych. Niektóre lokale zamiast kart stałego klienta oferują karty do zbierania pieczątek, które upoważniają do darmowego posiłku (lub specjalnego rabatu).

Pyszne.pl

Portal Pyszne.pl jest dobrze znany wszystkim, którzy lubią zamawiać jedzenie przez internet. Jednak nie każda z korzystających z niego osób wie o Strefie Premium. Jak to działa? Użytkownicy otrzymują punkty lojalnościowe (za rejestrację, zamówienia, oceny i recenzje itd). Punkty można wymieniać na zniżki na kolejne zamówienia, ale także na rabaty do współpracujących sklepów. W tym przypadku kolejna zamówiona podczas gastrofazy pizza może zagwarantować nam 50 zł zniżki w Answear (na rozmiar większe ciuchy), albo 30 na wino od Kondrata (żeby zapić żal po nadprogramowych kilogramach).

Everytap

Coś dla posiadaczy smartfonów. Aplikacja z ambicją do bycia czymś więcej niż zwykłą listą ofert. Everytap umożliwia odkrywanie nowych miejsc i świetnych rabatów. Pod odpowiednimi zakładkami można znaleźć oferty promocyjne i polecane lokale. Za zamówienia i wizyty zgarnia się punkty, które następnie można wymienić na prezenty i zniżki. Aplikacja jest estetyczna i przejrzysta, na pewno będziecie mieli z niej więcej pożytku niż z kolejnego Neko Atsume czy Pokemon Go ;)

Karta na Plus

Moje zeszłoroczne odkrycie. Karta upoważnia posiadaczy do zniżek w kategoriach: Kulinaria, Rozrywka, Kultura, Usługi, Zakupy, Wypoczynek. Promocje do lokali gastronomicznych oferowane są w formie jednorazowych upustów 50%, lub możliwości zakupienia drugiej potrawy za złotówkę, ale oprócz tego karta upoważnia do całorocznych rabatów wysokości 10-20%. Co roku są to inne restauracje, chociąż niektóre się powtarzają. Karta jest wydawana na dany rok i kosztuje grosze. Dla jednej osoby 48 zł, dla dwóch już tylko 25 zł pod warunkiem, że posiadacie także zeszłoroczną. Warto ją nabyć nawet teraz. Ja tą na 2015 kupiłam dopiero w październiku, a i tak zaliczyłam dzięki niej sporo tanich obiadów we dwoje.  

Groupon

Kolejna strona znana pewnie większości czytelników bloga. W menu Restauracje znajdziecie mnóstwo lokalnych promocji: pizza za pół ceny, kolacja dla dwojga w eleganckiej restauracji, catering dietetyczny, 30% zniżki na sushi czy tort urodzinowy. Co chwilę coś nowego. 

Facebook

Oczywista oczywistość numer 2. Fanpejdże lokali często informują o promocjach. Jeśli nie chce wam się wyszukiwać ich na Grouponie, albo zbierać punkty, to wystarczy dać ulubionym restauracjom "lajka" i zaglądać od czasu do czasu na ich strony. 

Naganiacze

Nikt za nimi nie przepada, ale czasem warto zatrzymać się na chwilę i posłuchać, co mają do zaoferowania. Zazwyczaj są to jednorazowe rabaty, darmowy drink czy przystawka. Przed Papryczki 5 stoi zazwyczaj niezbyt nachalny młodzian, od którego można dostać kartę na kieliszek darmowego wina do posiłku w restauracji. A przecież obiad lepiej smakuje z lampką wina :)

2 komentarze:

Jeśli wciąż myślisz, że kuchnia wegańska to nać pietruszki i

kiełki, obierz kierunek ---> VEGANIC

lipca 21, 2016 KochamJesc 1 Comments

 

Veganic to kolejne miejsce na ulicy Dolnych Młynów, które zdążyło narobić w dniu otwarcia sporo szumu. Nie był to jednak ten rodzaj szumu, o jaki chodziłoby właścicielom. Ilość osób zainteresowanych nową restauracją serwującą kuchnię wegańską/wegetariańską przerosła możliwości obsługi, efektem czego był długi czas oczekiwania na posiłki i drobne wpadki kelnerów. Niestety część klienteli nie okazała zrozumienia i podziękowała lokalowi nieprzychylnymi recenzjami i niską oceną na facebooku. Ja przezornie skontaktowałam się ze znajomymi, którzy byli na otwarciu i postanowiłam wybrać się w mniej tłoczny dzień. Nie pożałowałam.

Restauracja mieści się w jednym z niskich, pofabrycznych budynków. Jest urządzona w eklektycznym stylu - szczypta chłodnego industrialu, ale też przytulne kanapy i sporo zieleni. Muszę przyznać, że ma też wyjątkowo ładną toaletę.

W dniu w którym wybrałam się tam na kolację nie było tłumów i obsługa pojawiła się przy naszym stoliku od razu. Widać, że ekipa się stara i chce dogodzić klientom - obsłużono nas szybko, napoje pojawiły się na stoliku błyskawicznie, nie czekaliśmy też długo na posiłki. Nie zapomniano choćby o takich drobiazgach jak oliwa do zamówionych dań.
 

W karcie przysłowiowe "dla każdego coś miłego": osiem rodzajów śniadań (opcje wegetariańskie na jajkach z hodowli ekologicznej), przystawki (muszę przyznać, że bawią mnie takie określenia jak carpaccio i tatar w kontekście dań bezmięsnych), makarony, desery, zupy, dania główne (m.in panierowane tofu, skrzydełka z kalafiora czy gołąbki z farszem warzywnym). W karcie informacje o tym, które potrawy są wegańskie, wegetariańskie, bezglutenowe. Jeśli chodzi o wybór napojów, to nie ma na co narzekać: są zielone koktajle, smoothies, mocktaile, poza tym herbaty, kawy, wina, spory wybór koktajli z procentami.

Wśród zarzutów jakie padły pod adresem Veganica wymienić można (rzekomo) wysokie ceny. Tymczasem jest to przedział od 9 zł (najtańsza zupa) do 28 zł (najdroższa potrawa - gołąbki). Może zdziwiłyby mnie takie kwoty, gdybym wylądowała w paskudnej garkuchni i dostała trzy ziemniaki z podłym sosem, ale Veganic jest dosyć eleganckim lokalem z ładnie podanymi, smacznymi potrawami. Ceny nie odstają od bezmięsnych dań serwowanych w wielu restauracjach w centrum.

Na razie wypróbowałam dwa rodzaje makaronów: tagliatelle z mąki ryżowej i tapioki z warzywami i kolendrą (24 zł) oraz strozzapreti z marynowanym tofu, selerem naciowym i pomidorkami cherry z sosem teriyaki (26 zł). Oba dania były dobrze doprawione, aromatyczne, smaczne i sycące, a po posiłu nikt nie czuł się ociężały.
Jeśli jeszcze się wahacie, to powinniście dać temu lokalowi szansę. Roślinożercy powinni być zadowoleni z jakości potraw, amatorzy mięsa mogą się przekonać, że dania bez produktów pochodzenia zwierzęcego nie są pozbawione smaku. Po wizycie nie zapomnijcie wystawić oceny na fejsie - na pewno nie będzie to jedna gwiazdka.

1 komentarze:

BonJour CaVa, Weźże Krafta, MashRoom / TYTANO Dolne Młyny

lipca 19, 2016 KochamJesc 0 Comments


Stał się cud. Stare budynki zakładów przemysłu tytoniowego przy ulicy Dolnych Młynów 10 zyskały nowe życie. Nie ma tam loftów, na które nikogo nie byłoby stać, nie ma kolejnego hotelu, galerii handlowej, gigantycznej Zary. Na 15 tysiącach metrów kwadratowych otwarły się restauracje, kluby, cukiernia, scena koncertowa, Forum Designu - a to dopiero początek ♥♥♥ Jest zielono, przyjemnie, bezpretensjonalnie, a do tego wszystko oddalone jest od zgiełku centrum. Żeby wejść na teren zakładów, trzeba  - niczym bohaterowie Opowieści z Narnii - przejść przez m̶a̶g̶i̶c̶z̶n̶ą̶ ̶s̶z̶a̶f̶ę̶ Mr Pancake, albo przez bramę obok restauracji Veganic.
 

Oczywiście tyle wspaniałości nie miałam jak zawrzeć w jednym wpisie, nie czyniąc z niego przy okazji kilkunastostronicowego elaboratu, więc na pierwszy ogień idą BonJour CaVaMashRoom oraz Weźże Krafta.









Kawiarnie BonJour CaVa można było znaleźć w Krakowie pod trzema adresami. Niedawno czwarty lokal otworzył swoje podwoje na Dolnych Młynach. Nowe miejsce mieści się oczywiście w pofabrycznym budynku i jest śliczne. Klientów witają pastelowe barwy, wygodne kanapy, piękna posadzka i urocze malowidła na ścianach. Nie wiem do czego pierwotnie służyła wnęka wyglądająca jak kanał naprawczy w warsztacie samochodowym, ale teraz można przejść się po szybie i podziwiać pod stopami geometryczny wzór z wymalowanymi liśćmi. W ofercie lokalu poza napojami znajdują się tarty na słodko i słono, bezy, ciasta.
 
 
 

Cenowo różnie. Za tartę kawową zapłaciłam 6 zł - kawałek był niewielki, ale dosyć zapychający. Sama tarta wyśmienita - masa kawowa była bardzo lekka, puszysta i nieprzesłodzona. Beza pomarańczowa i specjalność lokalu -  tort Daquas -  kosztowały już 15 zł od porcji, ale trzeba uczciwie przyznać, że tylko bardzo żarłoczna osoba byłaby w stanie zjeść taką ilość w pojedynkę. Tort Daquas zasłużenie nosi miano specjału, bo w istocie jest on wyśmienity. Krucha beza, czekolada, krem z mascarpone, kajmakiem i bitą śmietaną to połączenie doskonałe, ale gwarantujące śpiączkę z przesłodzenia. Polecam na początek brać go z kimś na spółkę. Co jeszcze mogę dodać do moich ochów i achów? Obsługa jest bardzo sympatyczna i uśmiechnięta, a w słoneczne dni można usiąść przed budynkiem.
 

Jeśli zrobi się wam za słodko, to koniecznie zajrzyjcie do Weźże Krafta. Jak sama nazwa mówi jest to multitap, w którym znajdzie 25 rodzajów piw. Obsługa szybko się uwija, jest w stanie doradzić, a i piwa można przed zakupem spróbować. Amatorzy chmielowych trunków już znają ten adres. Jeśli jesteście jednak tymi osobami, którym piwo kojarzy się z gorzkawymi szczynami, to jest szansa, że w Weźże Krafta zmienicie zdanie.

Plusem jest także wystrój - nad barem świeci neon "Pijże", nad toaletą napis "Schron", poza tym całość utrzymana jest w industrialnym stylu. Przygotujcie się jednak na oblężenie. Od otwarcia byłam w lokalu kilka razy i zazwyczaj są tam tłumy. Trzeba jednak przyznać, że zazwyczaj nie czeka się długo w kolejce.
 

Jeśli chcecie coś z procentami, ale niekoniecznie będącego piwem, to tuż obok BonJour CaVa znajdziecie MashRoom. W ofercie drinki, koktajle, napoje bezalkoholowe. Bardzo ciekawe, przestronne wnętrze - sufit z kubeczków mieniący się kolorami, psychodeliczna podświetlana mandala na ścianie. Miejsce wygląda obiecująco i zapowiada się na to, że będzie w nim wiele ciekawych wydarzeń.
 
 
 
 

A tymczasem stay tuned - w kolejnym odcinku pozostajemy wciąż na Dolnych Młynach i odwiedzimy wegańską restaurację.

0 komentarze:

Uczta na piątkę z plusem, czyli Papryczki 5

lipca 17, 2016 KochamJesc 0 Comments


Nie przepadam za stołowaniem się w lecie w ścisłym centrum Krakowa. Wszechobecne tłumy, kramy z tandetą, nagabujący na każdym rogu sprzedawcy, żebracy, naganiacze do klubów, uliczni grajkowie sprawiają, że wolę usiąść w ciszy jak najdalej od Rynku. Na szczęście restauracja Papryczki 5 położona jest na względnie spokojnej ulicy Mikołajskiej, więc posiłki można tam zjeść bez akompaniamentu w postaci rozwrzeszczanych turystów.
 

Papryczki to przestronna, przytulna trattoria z pięknym ogródkiem. Miejsce dobre zarówno na niezobowiązujący lunch z znajomymi, jak i elegancką kolację z szefem. Wewnątrz zazwyczaj jest dosyć tłoczono, ale do tej pory tylko raz zdarzyło mi się nie dostać stolika bez wcześniejszej rezerwacji z powodu zamkniętej imprezy. Jeśli wybieracie się sami lub we dwoje, to nawet w godzinach szczytu powinniście znaleźć miejsce bez problemu. Obsługa jest bardzo miła i nienachalna, zazwyczaj od razu kierują gości do wolnych stolików.
Przechodzimy do karty, czyli tego co nas najbardziej interesuje. Menu śniadaniowe to kilka opcji do wyboru w cenach od 10 do 20 zł. Jest klasyk w postaci jajecznicy (a do niej sporo potencjalnych dodatków) z bajglem z twarogiem i szynką, jest śniadanie francuskie i śródziemnomorskie, a na mniejszy głód croissant z konfiturą plus kawa. Miłośników trunków z procentami ucieszy pewnie karta win, a w niej kilkanaście napojów z wyższej półki. W menu głównym spora ilość dań do wyboru. Przystawki nie należą do najtańszych, ale często nie da się po nich zmieścić nic poza deserem lub zupą. Tych ostatnich do wyboru trzy - od czasu do czasu pojawiają się w menu inne pozycje. Steki, polędwice, kotlety jagnięce czy filet z kaczki powinny zadowolić każdego mięsożercę. Pizza z pieca opalanego drewnem dostępna jest w dwóch rozmiarach. Jest to typowo włoska pizza na cienkim, chrupiącym cieście, której nic nie można zarzucić, do tego ceny nie przekraczające 30 zł nie odstraszają. Dla amatorów owoców morza także przewidziano kilka atrakcji: łosoś, polędwiczki z dorsza, paella, krewetki i mule kosztują odpowiednio więcej, ale są zazwyczaj wyśmienite. Ciekawostką są dania kuchni marokańskiej - tagine i pastilla. Dla dzieci (lub mniej głodnych) jest jeszcze menu dziecięce.
Domowe makarony (przedział cenowy 21 - 31 zł) to zdecydowanie mocna strona Papryczek. Po pierwsze nigdy nie są rozgotowane, po drugie - każda pozycja w menu jest przepyszna. Na naszych talerzach królowały tego dnia canelloni ze szpinakiem, serem feta i suszonymi pomidorami, oraz spaghetti alla chitarra z krewetkami i cukinią. Porcje całkiem spore. Ja niestety nie miałam już siły na żaden z pysznych deserów (a było czego żałować: krem brulee z kardamonem, tarta cytrynowa, crumble z owocami). Przychodząc do Papryczek koniecznie rzućcie okiem na kartę z daniami sezonowymi. Czasem jest to niepowtarzalna okazja do spróbowania czegoś obłędnie pysznego. Wciąż z tęsknotą wspominam pikantny krem z dyni, który jadłam tam mniej więcej dwa lata temu w jesieni. 
Biorąc pod uwagę bliskość Rynku, ceny nie są wygórowane. Papryczki to jedno z tych miejsc, którym ciężko przypiąć jakąś łatkę. Niestety nie starczyło mi tym razem czasu na sfotografowanie ogródka i wnętrz, ale zdjęcia wraz z menu dostępne są na stronie oficjalnym profilu na fejsie.

0 komentarze: