Carbonara Rules Everything Around Me / L'Officina della Pasta

marca 13, 2017 KochamJesc 0 Comments



Kolejne Centrum Zarządzania Makaronem o wdzięcznej nazwie L'Officina della Pasta pojawiło się na ulicy Gołębiej 5 w październiku ubiegłego roku. Właściciele Włosi, włoska kuchnia i wystrój bardziej włoski niż we Włoszech - to trzy rzeczy, które powinny zachęcić przeciętnego Polaka do odwiedzin.
Zacznijmy może od tego wystroju, który faktycznie jest w dobrym guście. Na ścianach czerwona cegła, na podłodze płytki układające się w piękne ornamenty. Nie brakuje zieleni, widać, że za identyfikację wizualną nie zabrał się kuzyn szwagra, tylko agencja reklamowa. Jest elegancko, ale jeszcze nie w sposób wymuszający na klienteli wbicie się w najlepszą garsonkę na czas odwiedzin. L'officina ma jedną główną salkę, więc jeśli zależy wam na odrobienie intymności, to najlepiej zająć któryś ze stolików przy oknie wychodzącym na ulicę. 
Tak jak można spodziewać się po nazwie lokalu, karta zdominowana jest przez makarony. Dostępne są raptem trzy przystawki (włoskie wędliny i sery z gnocco fritto), trzy sałatki (Caprese, Campagnola z serami oraz grillowanymi i marynowanymi warzywami, di Mare z owocami morza). Do tego w karcie można jeszcze znaleźć carpaccio wołowe i zupy: toskańską rybną, minestrone, krem grzybowy (ten ostatni zamawiałam - smaczny). Niezależnie od tego czy zamówicie przystawkę, czy nie, obsługa i tak da wam przed posiłkiem mały poczęstunek. W naszym przypadku były to kawałeczki polenty podane na łupkach. Fanką powyższej raczej nie zostanę:) 
Jeśli odczujecie potrzebę zjedzenia czegoś pizzo-podobnego, to w karcie znajduje się jeszcze focaccia (pomidory i ser, włoska gotowana szynka albo szynka parmeńska z gorgonzolą). Jeśli nie, to możemy przechodzić do najważniejszej części menu, czyli makaronów. A tych oczywiście jest najwięcej, do tego w karcie ładnie pozaznaczano co nadaje się dla wegetarian, a co nie. Oferowane rodzaje powinny zadowolić nawet dosyć wybredne osoby - jest tagliatelle, gnocchi, casarecce, ravioli, pappardelle, maltagliati - kształtów do wyboru wam nie zabraknie. Sosów także: od warzywnych (pomidorowe, grzybowe, dyniowe) po zawierające mięso (carbonara, włoska kiełbasa z brokułami, owoce morza).
Na naszym stole podczas poprzedniej wizyty wylądowało tagliatelle z pomidorami, serem Grana Padano i bazylią (smaczne, choć ilość pozostawiła lekkie uczucie niedosytu) i gnocchi dyniowe w sosie dyniowym z fondue z alpejskich serów (strzał w dziesiątkę jeśli chodzi o smak i uczucie sytości po zjedzeniu). Tym razem padło na makaron z serem pecorino i czarnym pieprzem (w końcu mniej znaczy więcej!) oraz czarne spaghetti z owocami morza i pomidorkami koktajlowymi. 
Makarony nas nie zawiodły, choć w pojedynku na smak owoce morza zdecydowanie wygrały z serem i czarnym pieprzem. Menu kusiło jeszcze kilkoma pozycjami (warzywa, sery i owoce morza w tempurze, risotto z prawdziwkami). Dań typowo mięsnych prawie w nim nie ma, ale pojawiają się czasami w zestawach lunchowych. Chociaż najadłam się ze swoją towarzyszką makaronami do syta, został nam jeszcze ten magiczny schowek w żołądku na deser. 
Na nasz stolik wjechał więc deser Semifreddo i jabłecznik z lodami. Jabłecznik był pyszny, ale drugi deser ani nas ziębił, ani grzał (w sensie przenośnym, temperaturę miał odpowiednią;). Bilans niezły, choć przy tej ilości dobrych cukierni i kawiarni ze słodkościami w okolicy wolałabym jednak jakąś słodką "petardę" .
Dużym plusem L'Officina della Pasta jest miła i kompetentna obsługa. Nie należę do klientów - upierdliwców. Oczekuję tylko, że zamówienie dostanę zanim umrę z głodu i nie będę czekała pół godziny, aż ktoś podejdzie do stolika. Ekipa z restauracji na Gołębiej nie daje nikomu długo czekać, interesuje się, czy gościom wszystko smakuje a jednocześnie nie jest nachalna. Podczas trzeciej wizyty nawet ucięłyśmy sobie z jedną z kelnerek kilkuminutową miłą pogawędkę. Chciałabym, żeby w każdej krakowskiej restauracji pracowały tak sympatyczne osoby. Dziwiło mnie za to, że podczas każdej z moich weekendowych wizyt lokal był prawie lub zupełnie pusty. Co prawda z czasem zapełniał się klientami, niemniej tak ładne miejsce z dobrą kuchnią oddalone od Rynku o raptem dwie minuty na nogach powinno być okupowane przez wygłodniałych turystów. Może spokojna Gołębia nie jest aż tak uczęszczana jak inne ulice, a może to kwestia krótkiej bytności restauracji na krakowskim rynku. Niezależnie od przyczyn, macie miejsce do nadrobienia. 

Możesz zajrzeć też tutaj

0 komentarze: