Endorfiny wliczone w cenę / Eataway u Sumony

marca 07, 2017 KochamJesc 0 Comments

Ten stół już z daleka zapraszał do obżarstwa
Na pewno zdarzyło wam się być na domowej kolacji przygotowanej przez uzdolnionego kulinarnie znajomego. Może nawet robiliście zrzutę na składniki. Marta Bradshaw ze współpracownikami poszła o krok dalej i stworzyła Eataway - platformę do rezerwowania domowych posiłków. Jak to działa? Zakładasz konto (Gmail lub Facebook przyspieszają ten proces), wpisujesz miasto, wybierasz wydarzenie i rezerwujesz (płatność z góry online lub gotówką na miejscu). Nie pasuje data? Nie ma sprawy, można zaproponować własną. Nie chcesz ruszać się z domu? W porządku, jedzenie przyjedzie do Ciebie - Eataway ma też opcję dowozów. Czujesz się na siłach, aby gotować dla innych? Możesz dołączyć do inicjatywy jako kucharz. Dodatkowym smaczkiem jest duża liczba gotujących obcokrajowców, co daje niepowtarzalną okazję do poznania innej kultury i wypróbowania specjałów z różnych części świata.

Przepyszna zupa na dobry początek
Eataway'owych posiłkach przeczytałam dużo dobrego, ale udało mi się wybrać na jeden z nich dopiero w miniony poniedziałek. Wybór padł na "Veggie Lovers" u Sumony.
Punktualnie o 19 pojawiłam się pod wskazanym adresem wraz z siódemką (plus małe dziecko) innych gości, których wcześniej nie widziałam na oczy. Jak to w niemalże milionowych miastach bywa, zaraz okazało się, że mamy wspólnych znajomych :D Powitała nas drobniutka, pięknie uśmiechnięta gospodyni wraz z mężem i nieco ponad dwuletnią córeczką. Sumona pochodzi z Bangladeszu, ale od trzech lat mieszka ze swoją rodziną w Europie. Jej mąż Hasan zajmuje się pracą naukową na jednej z krakowskich uczelni, a Sumona dzieli swój wolny czas między opieką nad dzieckiem, a pielęgnowaniem swoich pasji: podróży, ogrodnictwa, fotografii i oczywiście gotowania. Gospodyni zaprosiła nas do pięknie udekorowanego stołu: oczy cieszyły takie drobiazgi jak ładna zastawa, czy oryginalna szklanka Coca-Coli z bengalskim logo.

Ucztowanie czas zacząć - warzywne curry, aromatyczny dal, naan i ryż, który nie znalazł się w kadrze
Atmosfera szybko stała się bardzo swobodna. W pierwszej kolejności na stole pojawiła się zupa-krem z ziemniaków z imbirem, czosnkiem, przyprawami i papryczkami. Aromatyczna, ale ostrością dostosowana do polskich podniebień zupa przypadła wszystkim do gustu. Sumona zaserwowała do niej warzywne placuszki aloo tikki i sosy do wyboru (musztardowy, tamaryndowy chutney, ziołowy - wszystkie robione w domu). Gospodyni chętnie odpowiadała na wszelkie pytania związane z kulinariami i jej krajem rodzinnym.

Jedna z wielu porcji, jakie wylądowały na moim talerzu
Jako główne dania podano warzywne curry oraz dal chorchori - mocno przyprawioną potrawę na bazie soczewicy, idealną do zjedzenia z ryżem lub chlebkiem naan. Zresztą dokładnie te dwa dodatki wylądowały na stole, ale i tu czekała nas miła niespodzianka. Naany miały smak czosnkowy i puszystą, kremową w posmaku konsystencję - jak wyjaśniła Sumona, w jej rodzinnym kraju naany przyrządza się w taki sposób. Ryż Basmati został uprzednio namoczony i przygotowany z olejem, cebulą i przyprawami. Dzięki temu nie kleił się i miał wyjątkowo smak nawet przed wymieszaniem go z dalem. Potrawy były pyszne i tak sycące, że ciężko nam było uporać się z całością.

Dla każdego coś miłego, czyli domowe sosy
Po posiłkach podano napój lebu paani. Lemoniada na bazie cytryn, cukru i przypraw miała nietuzinkowy smak: słodko-cierpko-słony. Przypominała trochę napoje izotoniczne. Następnie zaserwowano nam słodką herbatę z przyprawami i mlekiem. Na pysznościach wieczór się nie zakończył. Hasan zorganizował dla gości quiz podobny do Familiady, a Sumona wykonała na dłoniach uczestniczek kolacji mehndi, czyli dekoracje z henny.

Kolacja i SPA w jednym? Czemu nie?
Nie mam wątpliwości, że wrócę jeszcze do Sumony. Na pewno wypróbuję też posiłki u innych osób ogłaszających się na Eataway. Jeśli nie jesteście introwertykami, to gorąco zachęcam do wybrania się na któreś z Eatawayowych wydarzeń. W najgorszym wypadku wyjdziecie tylko z pełnymi brzuchami, a w najlepszym - z nowymi przyjaźniami.

Prawie wszyscy uczestnicy kolacji - dziękuję wam bardzo za mile spędzony czas :)

Możesz zajrzeć też tutaj

0 komentarze: