Nudlożercy łączcie się! / Ka Udon Bar

maja 29, 2017 KochamJesc 0 Comments


W momencie, w którym publikuję ten wpis, na Rakowickiej 14A zebrała się już pewnie spora grupka chętnych na stolik w najgorętszym miejscu na krakowskiej gastro-mapie (i nie mam tu na myśli żaru lejącego się z nieba). Ka Udon Bar, cudowne dziecko ludzi odpowiedzialnych za Karmę, zadebiutowało w ubiegłym tygodniu, podbijając żołądki i serca odwiedzających i zbierając świetne opinie. I ja nie będę wyjątkiem, bo warto było się wyczekać na stolik.

Ku mojemu miłemu zdziwieniu, Ka nie okazał się być małą klitką z ladą do siorbania nudli na kształt japońskich ramenowni, ale pięknym, dużym lokalem w prostym i nowoczesnym stylu. Oczywiście charakterystycznej lady nie zabrakło :) Do dyspozycji klientów jest duża sala, stoliki na zewnątrz budynku i piwnica.

Kitsune udon z onsen tamago
W karcie pozycji kilka, ale jest treściwie :) Dostaniecie udon w sześciu odsłonach - na gorąco i na zimno. Dla nieobeznanych z tematem - udon to grube, japońskie nudle serwowane najczęściej na ciepło w bulionie. Warto tutaj wspomnieć, że wszystkie dostępne w Ka warianty są wegetariańskie, a znajdziecie w nich takie petardy jak panierowane słodkie tofu, płynne jajko, warzywa w tempurze, czy sos bukkake  ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Do tego kilka dodatków do wyboru: warzywa i/lub grzyby w tempurze, kimchi, kiszonki, jajko z płynnym żółtkiem, edamame, natto. Na słodko lody z zieloną herbatą albo sezamowe. Dla spragnionych pyszne kawy i herbaty.

Grzybki-mutanty w tempurze
Co wyróżnia Ka Udon na tle innych lokali, w których można dostać to danie? Przede wszystkim przystępne w moim odczuciu ceny. Przedział 19-24 zł (bez dodatków) jest w porządku, biorąc pod uwagę, że w niektórych restauracjach z sushi udon kosztuje nawet w granicach 60 zł. Smak i forma potrawy na piątkę z plusem - ani przerost nad treścią, ani niedopracowane kluchy. Z Ka Udon wyjdziecie najedzeni i zadowoleni. Na koniec mogę jeszcze dodać, że oczy cieszy piękne wnętrze i takie estetyczne drobiazgi, jak śliczne naczynia. Niech was nie ostraszy ogonek chętnych - warto wyczekać się po swoją michę :)

Jeśli nie chcesz mojej zguby, miskę kimchi daj mi lubi - to już ostatni suchar

Możesz zajrzeć też tutaj

0 komentarze: