Senpai, feed me! / Youmiko Sushi

czerwca 12, 2017 KochamJesc 0 Comments


Część moich czytelników pamięta pewnie jeszcze Youmiko jako malutki lokal mieszczący się przy ulicy Szczepańskiej. Trochę było z nim jak z magicznym teatrem u Hessego: wstęp nie dla każdego, a przynajmniej nie dla osób, które nie wiedziały że trzeba jeszcze przejść na wewnętrzny dziedziniec kamienicy. Ale kto był obłąkany na punkcie sushi, ten wiedział gdzie szukać magicznych drzwi :)
Od tamtych czasów nastąpiły dwie duże zmiany. Pierwsza w postaci nowego właściciela, którym to został w 2012 roku znany mi ze szkoły średniej Paweł. Druga, trzy lata później, w postaci zmiany adresu na ulicę Józefa na Kazimierzu. Obie wyszły lokalowi na dobre.
Kazimierzowskie Youmiko nie różni się znacząco gabarytami od poprzedniej lokalizacji, ale dla odmiany jest widoczne z ulicy. Przez oszklone drzwi można podglądać szczęśliwców, którym udało się dostać stolik. Wnętrze lokalu jest bardzo nieformalne, z masą bibelotów z Kraju Kwitnącej Wiśni, kolorowych grafik na ścianach (w tym Mateusza Kołka). Obsługa także jest swobodna, jedyną sztywną rzeczą w Youmiko są ryby w lodówce.

torcik łososiowy - niebo w gębie
W tym kontekście nikogo chyba nie zdziwi, że zawartość karty jest również dosyć nieszablonowa. Jeśli sushi kojarzy wam się tylko z surowizną, to w Youmiko znajdziecie mnóstwo zaskakujących wersji dla wegetarian. Zresztą opcje rybne także nie pozostają w tyle w kwestii oryginalności. Pstrąg z migdałami i słodkim sosem czy dynia w tempurze z inari i marakują to tylko niektóre z oferowanych ciekawych połączeń. Oczywiście dla ortodoksów też znajdzie się sporo klasycznych rolek.
Zestaw sushi można skomponować samemu, albo wybrać którąś z dostępnych opcji: omakase (degustacyjny, różne ilości kawałków), okimari (klasyki, jak wyżej), okonomo (zestawy lunchowe serwowane do 17stej, osiem wersji w zależności od tego jak bardzo jesteście głodni). Warto zaufać sushi-masterowi i wybrać zestaw degustacyjny - oczywiście wszelkie uwagi gości są brane pod uwagę. Na wasz stół trafią najprawdopodobniej najlepsze kawałki jakie można zjeść w Krakowie.
Kawałki nie są bardzo duże, w sam raz do zjedzenia w całości. Na ceny nie ma co narzekać, bo są bardzo przystępne (zwłaszcza biorąc pod uwagę jakość).
Poza sushi w menu znajdziecie jeszcze zupy (miso i suimono) oraz sashimi (przedział cenowy 15-45 złotych). Porównując zawartość karty z podobnymi lokalami, można odnieść wrażenie, że pozycji nie ma w niej przesadnie dużo. W Youmiko króluje raczej jakość i nieprzeciętność, niż ilość. Inna sprawa, że w niektórych lokalach z sushi zdarzało mi się wertować karty o grubości książki telefonicznej, a na moim stole lądował później rozgotowany albo przyschnięty ryż i tuńczyk twardy jak guma.
Ciężko mi szukać na siłę minusów, bo ich właściwie nie ma. Nie każdemu pewnie przypadnie do gustu nieformalna atmosfera Youmiko, szkoda też że nie ma w nim więcej miejsca. Jeśli planujecie się tam wybrać, to warto zadbać o wcześniejszą rezerwację.
Wszystkie zdjęcia we wpisie są autorstwa 23dogma. 



0 komentarze:

Ranny Ptaszek dla nocnych marków

czerwca 10, 2017 KochamJesc 0 Comments


Ile razy ktoś, kto za dużo wypił poprzedniego dnia albo po prostu lubi spać do południa, nie był w stanie zjeść późnego śniadania w Krakowie? Jeśli nie wstajecie przed dwunastą, a lekkie, zdrowe śniadania są obowiązkowym punktem w waszym planie dnia, to musicie odwiedzić Rannego Ptaszka!
Maleńki bar śniadaniowy na Augustiańskiej to inicjatywa Mamy i Córki - Kasi i Zosi Pilitowskich. Nazwisko to jest w Krakowie znane chyba większości hummusoholików - to w końcu Kasia współtworzy Hummus Amamamusi i zaraziła miłością do pysznej pasty dziesiątki krakusów. 
Ranny Ptaszek momentalnie urzekł mnie wnętrzem, które trochę kojarzyło mi się ze starym mieszkaniem mojej Babci. Pudrowy róż i kojąca zieleń na ścianach, mnóstwo roślin, pękate kolorowe naczynia, retro lampy i spokojna muzyka tworzą przytulne wnętrze w którym czas zatrzymał się na chwilę. Na klientów czekają stoliki, wysokie stołki barowe przy ladzie, albo (najlepsze) miejsce przy oknie z widokiem na piękny kościół św. Katarzyny i zazwyczaj spokojną ulicę Paulińską. Idealny widok do odpoczynku nad filiżanką aromatycznej kawy. Jeśli nie traficie na miejsce w środku (nie muszę chyba dodawać, że lokal od dnia otwarcia zyskał niemałą popularność), to zawsze pozostaje ławeczka vis-à-vis wejścia.

Śniadania dostaniecie w wersji na słodko i na słono, dla wegetarian i dla mięsożerców. W menu pieczone płatki śniadaniowe, jabłka w szlafroczkach, szakszuka (także z kiełbaską), zupa dnia, czy tzw. miska dobroci pełna pyszności dla wegetarian. Dalej wielkie kanapki o intrygujących nazwach: Kocham Poniedziałki (hummus, jajo, pikle - nie byłam w stanie jej samodzielnie skończyć), Retro Jajo (pasta jajeczna, masło, szypiorek, sałata dębowa), Niech moc będzie z Tobą (kiełbaska węgierska, ziemniaki, sos srirachamajo, sałata, ogórek kiszony) i Sabih (jajko na twardo, pieczony bakłażan, sałatka izraelska, sos tahinowy, sos z pikli mango – amba, ciepła pita).
Nie zabrakło w karcie dodatków, czegoś słodkiego (spróbujcie koniecznie ciast!) i różnych dobroci do picia - soków wyciskanych, kompotu, lemoniady (kocham, bo nie jest za słodka), kakao czy kawy na kilka sposobów.
Na jedzenie nie trzeba było długo czekać, a obsługa Rannego Ptaszka zalicza się do milszych, z jakimi miałam do czynienia. Głodnym, pragnącym (nie tylko) śniadań i błądzącym po Kazimierzu polecam zajrzeć na Augustiańską. W tygodniu bar jest otwarty dla was od 8 do 16, w weekendy od 10 do 17.

0 komentarze: