Voodoo people, magic people / Ramen People

listopada 10, 2017 KochamJesc 1 Comments


Oj, nie miał Kraków z ramenem po drodze. Owszem, to japońskie danie można znaleźć w karcie większości restauracji z kuchnią azjatycką, ale brakowało u nas lokalu specjalizującego się wyłącznie w powyższym. Akita pojawia się w Krakowie tylko w niektóre weekendy, a lokalne ramenownie dotykała przeważnie jakaś klątwa. Wyparowała Ramen Girl, zniknął Namnam Noodle Bar (Starowiślna 10 ma chyba złe juju, bo wcześniej los Namnama podzielił obłędny Tak Yak Tandoori). Ale to złe voodoo-foodu nie przestraszyło Dominiki Grabowskiej, która niedawno otworzyła wzorowany na japońskich barach kameralny lokal o nazwie Ramen People.

Dominika jest matką jeszcze jednego miejsca ukochanego przez Krakowian, a mianowicie Kanton Dim Sum House. Obecnie Kanton znajduje się w rękach nowych właścicieli, a Dominika skoncentrowała się na swoim nowym "dziecku". Receptury serwowanych w Ramen People dań powstały przy współpracy z Pawłem Albrzykowskim, autorem książek i znawcą kuchni azjatyckiej.

Lokal na Dajworze jest miniaturowy: na przeciw lady stoi maleńki wspólny stół, a wewnątrz znajduje się w sumie osiem miejsc siedzących. Nie zmienia to faktu, że Ramen People jest uroczy i przytulny. Po wejściu do środka w nozdrza uderzają dosyć intensywne aromaty, do których jednak szybko można przywyknąć. W lokalu ma wkrótce pojawić się nowy okap, tymczasem klimat jest momentami jak na bagnach Luizjany - na szczęście zamiast krokodyli w miskach pływa tofu i marynowany boczek ;)

Ramen People oferuje cztery rodzaje bulionu i trzy stopnie ostrości. Jest wersja wege, wieprzowa i z owocami morza, a do tego dwa rodzaje makaronu do wyboru: gruby udon i cienki ramenowy. W cenie 28-34 zł (w zależności od rodzaju) dostajecie ogromną michę pełną esencjonalnego bulionu, w którym gęsto jest od pyszności: m.in. inari tofu, grzybków shitake, tykwy kampyo, ośmiorniczek, kalmarów, kim chi, czy pieczonych marynowanych plastrów boczku.

Ciężko mi sobie wyobrazić, aby ktoś po takiej porcji miał wyjść głodny. Jeśli jednak dysponujecie czterokomorowym żołądkiem, to możecie skusić się na kiszonki, albo deser (bezlaktozowy, bezglutenowy pudding). Do picia dostępne są herbaty zielone, napoje Mogu i woda w karafkach (ta ostatnia oczywiście bezpłatnie).

Dajcie się opętać ramenowej magii. Czary odprawiane w Ramen People odpędzają głód, jesienną chandrę i pierwsze objawy przeziębienia skuteczniej niż jakikolwiek talizman.

Możesz zajrzeć też tutaj

1 komentarz:

  1. i tak, najsmaczniejsze z tego te kafelki na podłodze!

    OdpowiedzUsuń