Piknik na skraju drogi / STREFA

stycznia 17, 2018 KochamJesc 0 Comments

Piętnastego stycznia to dzień w którym oddano do użytku gmach Pentagonu, Wilson Bentley wykonał pierwsze mikroskopowe zdjęcia płatków śniegu, w Kanadzie opublikowano reguły gry w koszykówkę wymyślonej przez Jamesa Naismitha, a w Strefie zadebiutowała nowa zimowa karta.

Tytano była już na tym blogu mowa, ale od zeszłorocznego wpisu na Dolnych Młynów wysypało nowych lokali jak grzybów po radioaktywnym deszczu. Jednym z nich jest wspomniana wyżej Strefa, która zajmuje smukły, pofabryczny budynek pomiędzy Międzymiastową a Weźże Krafta. Restauracja, wine bar, kawiarnia - Strefę ciężko zaszufladkować. W lokalu można zjeść lunch, napić się któregoś z wyśmienitych win (świetna selekcja Basi Lejkowskiej), lub usiąść z laptopem lub książką na jednej z kolorowych, wygodnych sof i delektować się kawą.
Za zdjęcia bardzo dziękuję Marcinowi, dla odmiany mam na blogu ładne 😂 Prezentowane na zdjęciach porcje są oczywiście mniejsze, degustacyjne.

Przygotowaną przez młodą i zdolną ekipę kartę zimową otwiera tatar z sezonowanego łososia z majonezem cytrynowym, ziołami, orzeszkami pinii, szalotką i kaparami do którego zaserwowano wino Syrah Blanc de Noir. Delikatny łosos z domowym majonezem jest przepyszny, a białe wino o owocowym, świeżym aromacie i delikatnej słodyczy idealnie współgra z tatarem.

Polędwiczka z dorsza z puree z zielonego groszku robionym na mleku kokosowym z ziołami, z majonezem cytrynowym, chipsem z parmezanu i groszkiem cukrowym to kolejna delikatna pozycja w menu. Delikatność nie ma tu nic współnego z mdłością i nudą - puree z groszku z chipsem parmezanowym dodaje potrawie charakteru. Do ryby zaserwowano wino Verdejo Ecologico od Menade (Hiszpania), pochodzące z upraw bez sztucznych nawozów, ulepszaczy i syntetycznych aromatów.

Cudze chwalicie, swojego nie znacie. Tu do akcji wkracza pęczotto z grzybami robione na demiglace warzywnym, z blanszowanym szpinakiem, orzeszkami pinii i smażonymi borowikami. Lokalne grzyby, zdrowa kasza jęczmienna - czym sobie można zrobić lepiej w zimowy dzień? Zaproponowane do pęczotta Nosso Verdejo Natural od Menade, to kolejne organiczne wino bez ulepszaczy, o rześkim aromacie.
Moje sumienie chce by wegetarianizm podbił świat. A moja podświadomość tęskni za kawałkiem soczystego mięsa. Ale czego ja chcę? Wygląda na to, że piersi z kaczki, puree z topinamburu robionego na palonym maśle, sosu żurawinowego z palonym rozmarynem i infuzowanym tarniną ginem, chipsu z topinamburu i  prażonych orzechów nerkowca. Różowa, mięciutka kaczka z chrupiącą skórką potwierdziła talent szefa kuchni, a puree z topinamburu mogłabym zjeść cały talerz. Podane do kaczki wino Critera Primitivo od Schola Sarmenti (Włochy) ma bogaty, ale jedwabisty smak i idealnie nadaje się do mięs.

Wieprzowe żeberka pieczone na burbonie Bulleit i miodzie z puree z batatów z goździkami, sałatką z kiszonej białej i czerwonej kapusty i ogórekiem kiszonym zaskakują słodyczą i na pewno podbiją serca i żołądki mięsożerców. Wino Masserei Negroamaro od Schola Sarmenti (Włochy) jest lekko kwasowe, orzeźwiające i pełne owocowych aromatów.

Deska przekąsek to zestaw małopolskich wędlin bez konserwantów, wypiekany w Strefie pasztet z serc wołowych, zestaw regionalnych serów podawanych miodem, mus żurawinowy i focaccia. Swojsko w tym wypadku znaczy pysznie i zdrowo.
Nie zabrakło i deseru - domowej roboty tiramisu w klasycznej odsłonie - nie za słodkie, kremowe, smakowite.
Na koniec jeszcze kilka zdjęć z kolacji degustacyjnej autorstwa Adama Mikołajczyka z Pracowni Męskich Portretów.







0 komentarze: