Restaurant Week / Restauracja Bonerowska Gourmet Steak & Fish

kwietnia 15, 2018 KochamJesc 0 Comments

Bonerowska Gourmet Steak & Fish to pierwszy lokal jaki odwiedziłam przedpremierowo przed zbliżającym się Restaurant Weekiem. Restauracja mieści się u zbiegu Rynku i ulicy świętego Jana w Pałacu Bonerowskim. Ta piękna kamienica skrywa w sobie luksusowy hotel, centrum wellness, klub jazzowy i oczywiście wspomnianą już restaurację. W Bonerowskiej jest trochę jak w oku cyklonu. Po przejściu przez Rynek, który w słoneczny dzień przypomina wnętrze ula, znalazłam się nagle w restauracji w której panowała zaskakująco błoga cisza. Możliwość usłyszenia własnych myśli nie była jedynym pozytywnym elementem wieczoru.

Wystrój Bonerowskiej jest elegancki, ale też romantyczny: utrzymany w sielskiej, pastelowej kolorystyce, pełen kwiatów, dyskretnie oświetlony. Z miejsc w wnękach okiennych widać między innymi ulicę św.Jana.

Zanim na stole pojawiło się festiwalowe menu, podano nam Martini oraz pyszne, świeżo wypieczone pieczywo z masłem ziołowym. Obsługa restauracji należy do dyskretnych, ale jednocześnie nie spuszcza z oczu stolików. Za każdym razem kiedy pojawiała się potrzeba skorzystania z pomocy kelnera, pojawiał się w pobliżu jakby czytał w naszych myślach :)
Po pieczywie podano właściwe menu festiwale. Pierwsza przystawka - ravioli z homarem, przegrzebkiem, truflą i szpinakiem - zaserwowano w drewnianej skrzyneczce. Wszystkie pierożki obłędnie pyszne - aż szkoda, że tylko cztery!

Równocześnie podano przystawkę z drugiego menu, czyli młode warzywa z kawiorem cytrynowym i kawiorem z łososia. Na pochwałę na pewno zasługuje odpowiednia miękkość warzyw. Same w sobie pewnie byłyby nieco mdłe, ale idealnie przełamano je cytryną i słonym kawiorem.

Pierwszym głównym daniem była polenta ze szparagami, lardo i serem zagrodowym. Kto kocha skwarki, ten będzie w raju, bo lardo to nic innego jak włoska słonina, która tutaj pojawiła się w formie wielkich , chrupiących, słonych, pysznych skwarów. Porcja może wydawać się mała, bo podano ją na talerzu z szerokim rantem, ale wbrew pozorom danie nie jest malutkie i należy do tych sycących.
Bardziej mięsną opcją (bo bezmięsnych w w festiwalowym menu nie ma) była polędwica wołowa z sosem estragonowym, galaretką wołową, pietruszką i nasionami quinoa. Poprosiłam o poziom wysmażenia well done i mogę tylko powiedzieć, że było very well done!😋 Najwyższej jakości argentyńska wołowina i doskonały sos potrafią zjednać nawet osoby, dla których czerwone mięso niekoniecznie jest pierwszym wyborem (wliczając w to mnie).

Śnieg z chałwy z cytryną i czekoladą to ciekawa pozycja. Można by się spodziewać przesłodzonej bomby, bo której ciężko wstać od stołu, tymczasem deser jest bardzo lekki i wręcz kwaskowaty. 
Dla miłośników mocniejszych węglowodanowych wrażeń powstał deser z drugiego menu: pianka kokosowa w czekoladzie z owocami. Kojarzy się z ptasim mleczkiem, ale większym, lepszym i nieprzyzwoicie słodkim. Dla mnie był to deser wieczoru 💗

Możesz zajrzeć też tutaj

0 komentarze: