Dinette, Iggy Pizza, Nanan, Baszta / Wrocław

czerwca 26, 2018 KochamJesc 0 Comments

Podczas krótkiego, weekendowego wypadu do Wrocławia udało mi się zajrzeć do kilku miejsc, gdzie dobrze karmią. Niespodzianek tu większych nie będzie - dzisiaj głównie o znanych i lubianych lokalach z miasta nad Odrą.
Jak śniadanie, to oczywiście Dinette na placu Teatralnym. Bar/bistro/piekarnia oferuje powyższe w takiej ilości, że ciężko się na coś zdecydować. Dla głodnych i spragnionych zestawy z różnych części świata, bajgle, omlety, owsianki, tosty, jaja, koktajle, lemoniady, kawy. Chleb wypiekany na miejscu, chrupiący i aromatyczny, wszystko na talerzu grało i pozostało się tylko cieszyć, że trafił nam się stolik. Bo po wejściu zastałyśmy kolejkę jak w urzędzie w dziale rejestracji pojazdów i gdy już opuszczałam lokal, była już tylko dłuższa. Warto dodać, że Dinette to niezwykle fotogeniczne miejsce o pięknym wystroju, zlokalizowane w kamienicy przy ładnym placu.
Po śniadaniu przyszedł czas na obiad, a konkretnie włoską klasykę. Iggy Pizza okazała się kolejnym mocnym punktem na wrocławskiej gastro mapie. Prosty, nowoczesny lokal z różowymi akcentami i wesołymi neonami zachęca już samym wnętrzem do zajęcia stolika. Neapolitańska pizza o puszystych brzegach i obłędnym pomidorowym sosie cudownie pachniała i była zaskakująco lekka. Wypróbowaliśmy też wyśmienitą biancę z guanciale, kozim serem pleśniowym, szczypiorkiem i porem. Nie mogę przy okazji nie pochwalić lemoniady różanej 💗🍹 Jeśli coś mi tego wieczoru nie pasowało, to był to tylko hałas. 
Przyszedł czas na deser, więc skierowałam swoje kroki do Nanan. W kameralnej cukierni można poczuć się jak w różowej puderniczce. Są pluszowe ściany, są stylowe stoliki, a za witryną małe cukiernicze dzieła sztuki. Smakowały mi zamówione desery, które nie były przesadnie słodkie, za to nie urzekły makaroniki - tu moim faworytem niezmiennie pozostaje krakowska Galeria Tortów Artystycznych.
Sobotni lunch zjadłam w Baszcie na Kraińskiego. Lokal serwujący wegetariańską i wegańską kuchnię tajską mieści się faktycznie w starej baszcie i ściąga do siebie sporo młodych osób. Z głośników nie dudni muzyka (albo miałam szczęście), zwierzęta są mile widziane. Oferowane dania (m.in. kilka rodzajów pad thai, curry, nasi goreng, smażone warzywa) nie tylko nie są przesadnie drogie, ale i pyszne i uczciwej wielkości. Gdybym miała ten lokal pod domem, byłabym stałą bywalczynią. Plus za tanie napoje i cudowne mango lassi.

0 komentarze: