One night in Bangkok / Taj Kraków

września 28, 2018 KochamJesc 0 Comments


Ulica Miodowa powoli staje się zagłębiem kuchni azjatyckiej. Po cichutku, bez rozgłosu w mediach społecznościowych dołączył kolejny TAJemniczy lokal pod numerem 19. Mowa oczywiście o Taju.
Piękne wnętrze zapraszające zza przeszklonej witryny może wydać wam się znajome. I nie bez powodu, gdyż za wystrój odpowiada Piotr Paradowski (mający na swoim koncie m.in. projekty dla Zenitu, Lastriko czy Meat&Go).  Ściany restauracji zdobią specjalnie przygotowane dla niej grafiki Mateusza Kołka. Nie samymi jednak wnętrzami Taj przyciąga klientelę.
Właściciele Taja są doświadczonymi restauratorami, ale otwarcie tego lokalu i dla nich okazało się egzotyczną przygodą. Już podczas pierwszej wizyty w Tajlandii, zachwycili się bogactwem tamtejszej kuchni i postanowili przenieść ją na krajowy grunt, nie tracąc nic z jej autentyczności. W restauracji zatrudnili zawodowych kucharzy z Tajlandii (nie tajskich hydraulików, harfistów i hutników raczących klientów podłą wariacją na temat pad thai, jak chcieliby zwolennicy gastroteorii spiskowych). Wykwalifikowany zespół serwuje wyłącznie potrawy oparte na oryginalnych recepturach. Część składników wykorzystywanych w kuchni jest sprowadzana specjalnie z Tajlandii. W obszernym menu znaleźć można zarówno street food, jak i dania tradycyjne, czy bardziej nowoczesne. Przystępne ceny dań mięsnych i spory wybór potraw wegetariańskich ucieszą zwolenników jednej i drugiej opcji. W temacie cen nie można nie wspomnieć o lunchach - dostępnych w tygodniu dwudaniowych zestawach za jedynie 19 zł (zawsze do wyboru macie propozycje mięsne i wegetariańskie). Na stałych klientów czekają też karty zniżkowe.
Jeśli chodzi o moich faworytów, to są nimi wszystkie wegańskie przystawki, aromatyczne żółte curry warzywne, intrygująca zupa cynamonowa z tofu (która ma w sobie coś z potrawy wigilijnej), oraz obłędna suszona karkówka marynowana w sezamie.
Wszystkie zdjęcia autorstwa Anny (Karma w Kadrze).






Możesz zajrzeć też tutaj

0 komentarze: