Foodflix and chill - kulinarne (i nie tylko) programy na Netflixie cz.3

lutego 27, 2019 KochamJesc 0 Comments


 Pyszne Tradycje

Chiński dokument o tradycjach kuchni regionu Chaoshan. Ładne zdjęcia, dużo ciekawych informacji, niepowtarzalna okazja by posłuchać mandaryńskiego - a to wszystko w zaledwie dziesięciominutowych odcinkach.

źródło - netflix

Rotten

Też o jedzeniu, ale o jego mniej apetycznych aspektach. Oszukiwanie konsumentów, podrabianie produktów, wojny producentów, wykorzystywanie pracowników, kurczące się naturalne zasoby to tylko niektóre tematy poruszone w tej sześcioodcinkowej serii. Pojawia się tu nawet polski wątek w odcinku o miodzie. Zdecydowanie polecam obejrzeć i ... przemyśleć.

źródło - netflix


Chef's Table Francja

Z kamerą wśród najlepszych francuskich szefów kuchni. Osobiste historie, inspiracje, niezwykłe kulinarne kreacje, a to wszystko okraszone pięknymi zdjęciami i subtelną muzyką.

źródło - netflix

Cooked

Mini-seria Netflixa z pisarzem Michaelem Pollenem w roli gospodarza. Cztery odcinki skupiają się na biologicznych, antropologicznych czy etycznych aspektach jedzenia, a narracja jest przystępna i ciekawa.

źródło - netflix

The Big Family Cooking Showdown

Familiada przy garach. Dwie drużyny, po trzech członków rodziny każda, przygotowują dania pod czujnym okiem zdobywcy gwiazdki Michelin Giorgio Locatelli i szefowej kuchni Rosemary Shrager. W porównaniu do amerykańskich kulinarnych show ta brytyjska produkcja wydaje się toczyć w sennym tempie - nie ma wrzasków, agresywnych zbliżeń nienaturalnie podekscytowanych uczestników, głupich dżingli i pseudo-dramatów, za to czasami bywa ...nudno.

źródło - netflix

Bogate Menu

Co decyduje o sukcesie restauracji? Nad tym głowią się potencjalni inwestorzy, którzy oceniają pomysły na biznes uczestników tego kulinarnego show. Elegancka, fine-diningowa restauracja, wegański fast-food, czy owoce morza na wynos powalczą o uznanie jurorów i ich pieniądze.

źródło - netflix

0 komentarze:

Zmierzch głodów / Bar Wschód

lutego 23, 2019 KochamJesc 0 Comments


Na zachodzie bez zmian. Na szczęście mamy jeszcze Wschód - nowe dziecko właścicielki Ramen People i (rip) Kanton Dim Sum House. I chociaż do oficjalnego otwarcia pozostał tydzień, to po soft openingu dla znajomych i blogerów, które miało miejsce w tym tygodniu mogę zapewnić, że szykuje się jedno z najfajniejszych miejsc z azjatyckim streetfoodem w Krakowie. Nowy lokal znajduje się w pasażu pomiędzy ulicami Dietla i Miodową. Założę się, że wielu z was podobnie jak ja mijało ten pasaż często i nigdy do niego nie zajrzało - od 2 marca macie już powód do odwiedzin.
Wschód ma dosyć ascetyczny wystrój. W oczy rzuca się retro neon nad barem. Wewnątrz aż 34 miejsca siedzące, a w planach także stoliki w pasażu, gdy pogoda na to pozwoli. Pieski mile widziane.
Karta została stworzona z myślą o dzieleniu się jedzeniem. Dania podawane są na średniej wielkości talerzykach, a ceny będą przystępne. Bez obaw - prezentowane na zdjęciach porcje są degustacyjne ;) W karcie znajdzie się trochę więcej pyszności niż w tym wpisie, będą dostępne m.in. rameny. Pod uwagę wzięto też wegan i wegetarian.

Udany mariaż kuchni francuskiej i azjatyckiej, czyli chrupiąca bagietka i domowe masło razy dwa - jedno sezamowe, drugie z miso. Palce lizać! Weganie mogą wymienić masło na olej smakowy.
masełko z miso = miłość
Peking shredded pork, czyli mięso smażone metodą stir-fry, tradycyjnie spożywane na cienkich naleśnikach zawijanych z ogórkiem, dymką i sosem hoisin. Cudownie aromatyczne mięso, słodki sos i chrupiące warzywa mogłabym pochłaniać w każdych ilościach.
Dan Dan to syczuańskie danie makaronowe z mięsnym sosem przygotowanym na bazie mielonego mięsa wieprzowego, pasty sezamowej, pieprzu syczuańskiego i piklowanego musztardowca. Stuprocentowy comfort food - sycący, pyszny makaron, od którego nie można się oderwać.
Sichuanh wontons - tradycyjne chińskie pierożki wonton zanurzone w delikatnym imbirowym sosie. Jedna z najpyszniejszych potraw jakie jadłam we Wschodzie. Leciutkie ciasto, idealnie przyprawiony farsz to poezja.
Banh Mi - chrupiąca bagietka z piklami z marchwi i białej rzepy, zielonego ogórka, świeżej kolendry, jalapeno i chili majo. Dostępna z pasztetem drobiowo-wieprzowym (na zdjęciu) oraz ze smażonym tofu.
You Xiang - w karcie reklamowane jako najlepsze bakłażany na świecie, z czym nie będę się kłócić - całego świata jeszcze nie zjechałam, a na pewno są to najlepsze bakłażany jakie jadłam do tej pory:) Smażone na woku, z czosnkiem, imbirem, w sosie z fermentowanych nasion soi.
Dau Kho Nam Huong - wietnamskie wegetariańskie danie z tofu, grzybów shitake i sosu ostrygowego. Kolejny ulubieniec.
Po wszystkich intensywnych doznaniach smakowych na deser wjechał che chuoi - wietnamski pudding z tapioki na mleku kokosowym z bananami, posypany orzeszkami ziemnymi i sezamem.

0 komentarze:

Tao Restaurant & Club / Teppanyaki Grill

lutego 20, 2019 KochamJesc 0 Comments


Tao Restaurant & Club
na Dolnych Młynów to młoda restauracja należąca do tej rodziny co Zen, Tao Garden, Tao Thai & Sushi. Wyżej wymienione miejsca wyrobiły już sobie pewną renomę, więc o jakość jedzenia w nowym lokalu nie obawiałam się, za to interesowało mniej bardziej czym kolejne Tao się wyróżnia i czy w ogóle wyróżnia się czymkolwiek 😏 Na szczęście moje obawy zostały rozwiane. Tao Restaurant & Club to zgrabna hybryda klubu, baru i azjatyckiej restauracji. Można potańczyć, napić się pysznego drinka, a przede wszystkim dobrze zjeść.
Tao oferuje też kulinarną atrakcję, jaką jest grill teppanyaki. To wywodzący się z Japonii sposób przyrządzania potraw na podgrzewanej od spodu płycie stalowej teppan. Dania często sporządzane są na oczach gości przez kucharzy prezentujących w trakcie smażenia efektowne triki. Ten styl spotkał się z entuzjastycznym przyjęciem na zachodzie.
Na kolacji zorganizowanej przez dziewczyny z Jedling Marketing miałam pierwszy raz okazję zobaczyć teppanyaki na żywo :) A było co oglądać. Zaczęliśmy na barze od pysznych drinków inspirowanych Dalekim Wschodem, aby później przenieść się do sali z grillem teppanyaki.
Filipiński szef kuchni/piosenkarz/gitarzysta/szermierz/akrobata/komik/piroman/animator martwych krewetek zaserwował nam niesamowity show, nie zapominając o tym co najważniejsze - czyli o jedzeniu. Podczas gdy na płycie skwierczały smażone warzywa i wołowina, goście podziwiali żonglerkę przyborami kuchennymi, płonący cebulowulkan i buchający niemalże po sam sufit ogień. W programie znalazł się nawet recital gitarowy, który bardzo szybko przemienił się we wspólne śpiewanie przebojów z lat 80- i 90tych. Jeśli hasło "mieszkaniec Azji" kojarzy wam się z osobą powściągliwą i cichą, to na tappanyaki możecie się nieźle zdziwić.
Przechodząc do meritum, czyli jedzenia - wszystkie serwowane potrawy były niesamowicie proste i smaczne. Mogłoby się wydawać, że krążki podsmażanej cebuli nie będą niebywałą atrakcją, ale w połączeniu z przyprawami i sosem to pospolite warzywo nabrało zupełnie innego wyrazu. W menu znalazły się też świeże owoce morza, wołowina i ryż z warzywami, a poza potrawami z grilla aromatyczna zupa i sałatka warzywna.
Wszystkie zdjęcia autorstwa Ani Cupczyńskiej Karma w kadrze - fotografia kulinarna.

obowiązkowa fota przed wypiciem drinka

mini-sałatka

i małe co-nieco przed grillem w postaci zupy 

drina goni kolejny drin

mistrz ceremonii

nikt nie ucierpiał podczas żonglerki




cebulowulkan

zawody w po lykaniu latających krewetek - za trzecim razem się udało 





ten ryż faktycznie był miłością





artystyczna część programu



0 komentarze:

Foodflix and chill - kulinarne programy na Netflixie
(część 2)

lutego 12, 2019 KochamJesc 0 Comments

mantra media / unsplash
Nailed It! Meksyk

Meksykańska wersja popularnego cukierniczego reality show rodem z USA. Trzech amatorów pozbawionych najmniejszych zdolności kulinarnych ma za zadanie w każdym odcinku odtworzyć konkretny deser. Efekty ich wysiłków doprowadzają do łez (śmiechu). Zamiast ciasta-pinaty dostajemy zdeformowanego konika z trisomią chromosomu 21, zamiast weselnego tortu zwieńczonego jadalnymi figurkami nowożeńców pojawia się twór przypominający ciastolinowe popisy pięciolatka. Niewiele was ten program nauczy, raczej nie rozbudzi apetytu, ale prawie na pewno rozbawi.
źródło - netflix

Nailed it!

Na Netflixie nie mogło zabraknąć i amerykańskiego pierwowzoru. Gospodarzami programu są aktorka Nicole Byer i cukiernik Jacques Torres. Ku waszej uciesze dostępne są trzy sezony nieudolnych zmagań amatorów pieczenia i lukrowania.
źródło - netflix

Somebody Feed Phil

Phillip Rosenthal to scenarzysta i producent najbardziej znany z serialu Wszyscy kochają Raymonda - czyli jak zapewne słusznie zakładam, także go nie kojarzycie :) Nie przeszkodziło to stacji PBS w wyprodukowaniu programu podróżniczo-kulinarnego z Philem w charakterze prowadzącego. Program nie doczekał się drugiego sezonu, ale to nie zniechęciło Netflixa do wyprodukowania własnej wersji - oczywiście z Philem w charakterze prowadzącego.  Znów mamy do czynienia z ładnymi zdjęciami, zgrabnym montażem i niestety nietrafionym w moim odczuciu gospodarzem. Phil przez większość czasu się szczerzy, jedzenie jest "fajne" i "smaczne". Nie chcę zniechęcać do oglądania tego dokumentu, zwłaszcza, że sporej liczbie odbiorców się podobał.Poczucie humoru prowadzącego to kwestia gustu, nie każdy odbiorca oczekuje po tego typu seansach, że będzie mógł się po nich doktoryzować z kuchni danego kraju.
źródło - netflix

Mind of a Chief

Jeśli Chef's Table wydał się komuś z was zbyt poważny i teatralny, to odsyłam do Mind of a Chief. Wyprodukowana przez Anthonyego Bourdain pięciosezonowa seria koncentruje się na podróżach, historii i nauce związanej z jedzeniem. W każdym sezonie gospodarzem jest inny uznany szef kuchni/restaurator. Lekka formuła, sporo ciekawostek i półgodzinne odcinki zapewniły Mind of a Chief miejsce w czołówce moich ulubionych netflixowych pozycji o jedzeniu.
źródło - netlix

Ugly Delicious

Znany z pierwszego sezonu Mind of a Chief restaurator i szef kuchni David Chang znów pojawia się w roli prowadzącego. Ugly Delicious przypomina formułą Mind of a Chief. Każdy odcinek opowiada nie tylko o danej potrawie, ale i o jej historii i wpływie na kulturę.
źródło - netflix

Cztery Składniki

Tytułowe cztery składniki to sól, tłuszcz, kwas i temperatura. Prowadząca - Samin Nosrat - to pochodząca z San Diego córka Irańskich imigrantów, szefowa kuchni i autorka książki, na podstawie której powstał czteroodcinkowy dokument Netflixa. Samin opowiada o każdym ze składników i udziela praktycznych porad podczas odwiedzania lokalnych barów, farm i domowych kuchni.
źródło - netlix


0 komentarze:

Foodflix and chill - kulinarne programy na Netflixie
(część 1)

lutego 09, 2019 KochamJesc 0 Comments


holly stratton / unsplash

Najgorszy Kucharz Świata

Obecnie na Netflixie dostępny jest tylko dziewiąty sezon i jest to edycja z celebrytami w charakterze uczestników. Nie spodziewajcie się żadnych znanych nazwisk ;) Większość zawodników jada na co dzień na mieście, lub zamawia jedzenie, a szczytem ich umiejętności jest posolenie odgrzanej w mikrofali tortilli. Przygotowywanym przez nich potrawom daleko więc do popisów kucharzy z innych recenzowanych w tym wpisie programów - jeśli uda im się ugotować coś zjadliwego, to przeważnie i tak wygląda paskudnie. Najgorszy Kucharz Świata ma zabawne momenty, ale nie powoduje wzmożonej pracy ślinianek.
karlis dambranks / unsplash

Chef's Table

Każdy odcinek tego pięcio-sezonowego dokumentu wyprodukowanego przez Davida Gelba (znanego m.in. z Jiro Dreams of Sushi) prezentuje sylwetkę światowej sławy szefa kuchni. Piękne zdjęcia i muzyka, interesująca narracja to niewątpliwe atuty serii. Program nie koncentruje się na jedzeniu, ale na artystach, którzy je tworzą - ich filozofii, niezwykłych inspiracjach, intrygujących historiach życiowych. Pozycja godna polecenia nawet niejadkom.
julien saraz / unsplash

The Final Table

Formuła może nie jest zbyt orygnalna - dwanaście drużyn startuje w kulinarnym pojedynku o miejsce przy tytułowym stole. Tym razem jednak nie mamy do czynienia z półamatorami, czy ciężkimi przypadkami rodem z programu pani Gessler, ale szefami kuchni z restauracji nagradzanych gwiazdkami Michelin. Każdy odcinek koncentruje się na kuchni z innego kraju, a przygotowane potrawy są oceniane przez krytyków kulinarnych i... celebrytów (wybór dla mnie trochę niezrozumiały, chyba że miał zapewnić oglądalność). W programie pojawiają się też w charakterze jurorów wybitni szefowie kuchni. Ładne zdjęcia i montaż, ciekawe sylwetki uczestników i kulinarna wirtuozeria sprawiły, że był to jeden z najbardziej wciągających programów na Netflixie. Minusem okazał się nijaki prowadzący, pozbawiony napięcia finał i pretensjonalno-sensacyjna otoczka, której niestety ciężko uniknąć w tego typu produkcjach. Mimo tego, The Final Table to zdecydowanie pozycja warta obejrzenia.
jay wennington / unsplash

Sugar Rush

Sugar Rush albo Słodkie Szaleństwo, to cukierniczy reality show, mający najgorsze cechy tego gatunku. Drewniany prowadzący o urodzie Kena od Barbie i oślepiający sztucznymi, białymi zębami, (które zapewne nie miewają częstego kontaktu z cukrem) jest jednym z najsłabszych elementów tego programu. W każdym odcinku pary cukierników stają przed różnymi słodkimi wyzwaniami, aby w finale upiec tort i zgarnąć 10 tysięcy dolarów nagrody. Poziom umiejętności uczestników jest nierówny. Trafiają się wśród nich bardzo zdolni cukiernicy, ale i tacy, których wypieki przywodzą na myśl osiedlowy lokal z tortami z masy cukrowej w kształcie Barbie, zamawianych na komunię Dżesiki. Finałowe ciasta zresztą często okazywały się piętrowymi koszmarami z masą przyczepionych ozdób. Mimo wielu wad, Sugar Rush to idealna pozycja do oglądania w łóżku z talerzem obleśnie słodkich ciastek - jeśli tylko nie przeszkadza wam poziom podobny do produkcji z TLC. 
brian chan / unsplash

Zumbo's Just Desserts

Sędziujący w Sugar Rush Adriano Zumbo - australijski pastry chef i właściciel sieci cukierni - ma na koncie także własny program. Cukiernicy-amatorzy stają w szranki, aby zdobyć uznanie Adriano i zgarnąć finałowe 100 tysięcy dolarów nagrody. Dwóch najsłabszych zawodników każdego odcinka musi zmierzyć się ze sobą w Teście Zumbo, polegającym na odtworzeniu jednego z deserów znanego cukiernika. Zumbo nie najgorzej sprawdza się w roli prowadzącego, więc aby nie było za dobrze dostał bardzo irytującą pomocnicę (w sumie wiele nie spodziewałam się po kimś, kto ma na nazwisko Falanga). Biorąc pod uwagę, że uczestnicy na co dzień zajmują się budowlanką, sprzedażą samochodów czy tworzeniem dokumentacji technicznej, poziom ich słodkich kreacji był zaskakująco wysoki. Do seansu lepiej nie zasiadajcie bez paczki ciastek.
chuttersnap / unsplash

0 komentarze: