Kazoku Sushi 108 / Restaurant Week

marca 24, 2019 KochamJesc 1 Comments


Niemalże dekadę temu, w czasach kiedy pracowałam jeszcze w branży turystycznej, praktycznie każde popołudnie spędzałam w Wieliczce z grupami mniej lub bardziej skacowanych anglojęzycznych turystów. Wieliczkę zapamiętałam jako miejsce pod wieloma względami "naj". Jadłam tu najgorszą pizzę i zapiekankę, w najbardziej zatłoczonej przez turystów karczmie serwowano najmniej smaczne ruskie pierogi, okoliczny "Jubilat" był najbardziej zbombardowanym przez gołębie budynkiem, a w weekendy po 16stej najlepiej było uciec do Krakowa, bo nic się ciekawego nie działo. Bliska odległość do grodu Kraka w którym jest (prawie) wszystko zdawała się nie wpływać dobrze na rozwój miasteczka, w którym życie koncetrowało się wokół kopalni soli. Tymczasem gdy po latach wybrałam się do Wieliczki w ramach testowania restaurantweekowych dań, nie mogłam uwierzyć własnym oczom - miasto wypiękniało jak Lindsay Lohan po pobycie w klinice odwykowej. Odnowione budynki, schludne alejki, nowoczesne lokale gastronomiczne cieszyły oczy. Żołądek też mi się ucieszył za sprawą wizyty w Kazoku Sushi 108.

Kameralny lokal zlokalizowany jest kilka minut spacerem od wielickiego rynku. Nazwa restauracji - Kazoku - oznacza rodzinę. I faktycznie Kazoku jest miejscem gościnnym i przytulym. Młody szef kuchni Mateusz Gębica ma na swoim koncie pracę w restauracjach topowych krakowskich hoteli. W Kazoku wyczarowuje sushi ze świeżych, pysznych składników. W ramach festiwalu przygotował dwa menu - dla mięso- i roślinożerców.

Oba zestawy otwiera kremowa, aromatyczna zupa kokosowa. W menu A jest to wersja z krewetkami, chili, wakame, sezamem i oliwą, w menu B zamiast krewetek są grzyby mung (na zdjęciu).

Mięsarianom przypadnie do gustu sake set z łososiem, a w nim - nigiri łosoś (zapomnijcie o suchej rybie z zamrażarki, ten łosoś był bezbłędny), hosomaki z łososiem w ciepłej, chrupiącej tempurze i gunkan z tatarem z łososia. Bardzo uczciwa ilość za festiwalową cenę i nie mogłabym się przyczepić do jakości jedzenia, bo było przepyszne.

W wersji wege pojawił się polski akcent 😉w postaci buraka w tempurze, gunkan z tatarem z piklowanego buraka i moje ukochane nigiri tamago - i podobnie jak w przypadku łososia było przepysznie.

W obu zestawach serwowany jest ten sam deser - delikatny sernik z matchą i yuzu oraz sorbet malinowy.

Pozafestiwalowo zamówiliśmy jeszcze pierożki gyoza w wersji wegetariańskiej, aby tylko utwierdzić się w przekonaniu że dania z karty są równie pysznie.

Możesz zajrzeć też tutaj

1 komentarz:

  1. Jeśli ktoś z was zamierza organizować wesele w Warszawie i szuka eleganckiej sali z dobrym jedzeniem, polecam wam zainteresować się ofertą organizacji przyjęć dostępną tutaj https://www.naskrajnej.pl. Moim zdaniem to idealne miejsce na organizację wesela.

    OdpowiedzUsuń